Park. Nutka bawi się wspinając po drewnianej konstrukcji Placu Zabaw, wokół inne dzieci. W pewnym momencie rok starsza dziewczynka zaczyna przerażona piszczeć na widok komara. Podbiega do niej Nutka, uspokajająco kładzie jej rękę na plecach i troskliwie mówi: "Nie bój się, to Pan Komar, on nie gryzie. Gryzą tylko komarzyce." ;)
Dziewczynka natychmiast się uspokoiła.
Cieszę się, że jest w niej tyle empatii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mała. Pokaż wszystkie posty
17 cze 2012
23 mar 2012
Nowy rower
Stoi na środku przedpokoju. Różowy, dziewczęcy. Pachnący nowością.
Merida Daisy, o taka:

Kolejny etap w rowerowej przygodzie Nutki, po trójkołowcu i rowerku biegowym.
Radosny uśmiech nie schodzi z twarzy mojej córki odkąd kurier dostarczył przesyłkę. Oczy pełne zachwytu wpatrują się w nowy rower, entuzjazm bije z każdego jej słowa, choć Mała wie, że musi poczekać do jutra zanim będzie mogła go porządnie przetestować na dworze.
Zapowiada się kolejny rodzinny weekend pod znakiem rowerów!
Merida Daisy, o taka:

Kolejny etap w rowerowej przygodzie Nutki, po trójkołowcu i rowerku biegowym.
Radosny uśmiech nie schodzi z twarzy mojej córki odkąd kurier dostarczył przesyłkę. Oczy pełne zachwytu wpatrują się w nowy rower, entuzjazm bije z każdego jej słowa, choć Mała wie, że musi poczekać do jutra zanim będzie mogła go porządnie przetestować na dworze.
Zapowiada się kolejny rodzinny weekend pod znakiem rowerów!
19 sty 2012
Urodziny
Nutka obudziła się dziś radosna i podekscytowana. Założyła nową sukienkę, uczesałam ją w dwa kucyki po bokach głowy i z torbą pełną cukierków czekoladowych dla swoich koleżanek i kolegów - poszła do przedszkola.
Moja córeczka skończyła dziś 3 latka!
Jest wspaniałą dziewczynką, niemal każdego dnia napawa mnie dumą, nie mogłabym sobie życzyć lepszej córki.
Imprezka urodzinowa dla rodziny odbędzie się w sobotę, tort z kucykiem My Little Pony (na specjalne życzenie Nutki) już zamówiony.
Moja córeczka skończyła dziś 3 latka!
Jest wspaniałą dziewczynką, niemal każdego dnia napawa mnie dumą, nie mogłabym sobie życzyć lepszej córki.
Imprezka urodzinowa dla rodziny odbędzie się w sobotę, tort z kucykiem My Little Pony (na specjalne życzenie Nutki) już zamówiony.
5 lis 2011
Jesienne drzewa
Jesienne, bajecznie kolorowe liście, można wykorzystać w wielu ciekawych pracach plastycznych. Tym razem zaproponowałam dzieciakom stworzenie ich własnego, jesiennego drzewa.
Potrzebne materiały to:
- kawałek tektury;
- plastelina;
- farby plakatowe;
- jesienne liście.
Z plasteliny dziecko tworzy pień drzewa, korzenie i gałęzie - i mocuje drzewo do tektury. Do gałęzi trzeba następnie przymocować liście, a tekturę pomalować farbami. Proste? Pewnie, a efekt zabawy możecie zobaczyć poniżej:
Drzewo stworzone przez P.:


A to drzewo Nutki:
Potrzebne materiały to:
- kawałek tektury;
- plastelina;
- farby plakatowe;
- jesienne liście.
Z plasteliny dziecko tworzy pień drzewa, korzenie i gałęzie - i mocuje drzewo do tektury. Do gałęzi trzeba następnie przymocować liście, a tekturę pomalować farbami. Proste? Pewnie, a efekt zabawy możecie zobaczyć poniżej:
Drzewo stworzone przez P.:


A to drzewo Nutki:
21 paź 2011
Bal Jesieni
Każdego roku w naszym przedszkolu odbywa się Bal Jesieni. Zadaniem rodziców jest przygotować dzieciom odpowiednie,tematycznie związane z balem, przebrania.
W zeszłym roku Starszy Syn był Królem Jesieni, miał koronę z tektury oklejoną złotym papierem i ozdobioną liśćmi, oraz berło zwieńczone kasztanem. Pamiętam, że noc przed balem wyszywałam mu ubrania paciorkami z jarzębiny i suszonymi liśćmi...
Wyglądał naprawdę dobrze, lecz suszone liście szybko się pokruszyły a paciorki z jarzębiny nie przetrwały do końca balu.
W tym roku - a przygotować musiałam już dwa przebrania, dla córki i syna - spróbowałam więc czegoś innego.
Blok techniczny, ołówek, farby plakatowe, czarny marker, nożyczki i taśma dwustronna.



Tak powstały nasze własne, jesienne liście, grzyby i żołędzie.
Ubrania - również kolorystycznie związane z jesienią (brązy, czerwienie, zgaszone zielenie, musztardowe żółcie) zostały ozdobione owymi darami jesieni za pomocą taśmy dwustronnej.
Do tego mała dostała korale z bursztynu. Początkowo miały być z żołędzi - ale nie udało nam się nawiercić odpowiednich otworów - a jarzębinowych nie chciałam dawać mojej wszystkożernej córce, nauczonej zjadać z ogrodu owoce prosto z krzaczka ;)
Po fakcie, mam już nowy, jeszcze lepszy pomysł na przyszłoroczny bal!
W zeszłym roku Starszy Syn był Królem Jesieni, miał koronę z tektury oklejoną złotym papierem i ozdobioną liśćmi, oraz berło zwieńczone kasztanem. Pamiętam, że noc przed balem wyszywałam mu ubrania paciorkami z jarzębiny i suszonymi liśćmi...
Wyglądał naprawdę dobrze, lecz suszone liście szybko się pokruszyły a paciorki z jarzębiny nie przetrwały do końca balu.
W tym roku - a przygotować musiałam już dwa przebrania, dla córki i syna - spróbowałam więc czegoś innego.
Blok techniczny, ołówek, farby plakatowe, czarny marker, nożyczki i taśma dwustronna.



Tak powstały nasze własne, jesienne liście, grzyby i żołędzie.
Ubrania - również kolorystycznie związane z jesienią (brązy, czerwienie, zgaszone zielenie, musztardowe żółcie) zostały ozdobione owymi darami jesieni za pomocą taśmy dwustronnej.
Do tego mała dostała korale z bursztynu. Początkowo miały być z żołędzi - ale nie udało nam się nawiercić odpowiednich otworów - a jarzębinowych nie chciałam dawać mojej wszystkożernej córce, nauczonej zjadać z ogrodu owoce prosto z krzaczka ;)
Po fakcie, mam już nowy, jeszcze lepszy pomysł na przyszłoroczny bal!
3 paź 2011
***
W lipcu mieliśmy pogodę listopadową, za to teraz przeżywamy lato tej jesieni! ;-)
Cieszymy się tym, jak możemy i każdego dnia staramy się spędzać jak najwięcej czasu na dworze. W tygodniu utrudnia nam to praca i przedszkole, za to weekendami nadrabiamy.
Spacery w parku, rowery, place zabaw - i zbieranie owoców jesieni, karmienie wiewiórek orzechami.

Dzieci chętnie pomagają także w jesiennych pracach na ogrodzie - prawdziwym hitem, jak co roku, są grabie ;-)
Łapiemy słońce i ładujemy akumulatory na zimę.
Niestety, taka pogoda ma też swoją cenę - duże różnice temperatur pomiędzy porankiem/wieczorem a środkiem dnia plus uparty pięciolatek - równa się silne przeziębienie. Jutro pewnie czeka nas lekarz.
Cieszymy się tym, jak możemy i każdego dnia staramy się spędzać jak najwięcej czasu na dworze. W tygodniu utrudnia nam to praca i przedszkole, za to weekendami nadrabiamy.
Spacery w parku, rowery, place zabaw - i zbieranie owoców jesieni, karmienie wiewiórek orzechami.

Dzieci chętnie pomagają także w jesiennych pracach na ogrodzie - prawdziwym hitem, jak co roku, są grabie ;-)
Łapiemy słońce i ładujemy akumulatory na zimę.
Niestety, taka pogoda ma też swoją cenę - duże różnice temperatur pomiędzy porankiem/wieczorem a środkiem dnia plus uparty pięciolatek - równa się silne przeziębienie. Jutro pewnie czeka nas lekarz.
27 wrz 2011
***
Trochę czasu minęło od poprzedniej notki, czas więc na aktualizację.
Nutka zaczęła przedszkole w połowie sierpnia - powtarzając spektakularny sukces brata sprzed 2 lat - była jedynym dzieckiem w swojej debiutującej grupie, które w ogóle nie płakało i nie miało najmniejszych problemów z adaptacją w przedszkolu.
Zawsze w podobnych sytuacjach zastanawiam się, czy to kwestia indywidualnych predyspozycji dziecka, czy raczej metod wychowania? Stawiam na to drugie.
W piątek - uroczyste pasowanie na Przedszkolaka.
Starszy Syn jest już zerówkowiczem, dumnym ze swojego nowego, sosnowego biurka w pokoju. Sam wybrał sobie krzesełko obrotowe, lampkę na biurko... Teraz najchętniej przy nim siada, gdy maluje, rysuje czy wypełnia książeczki z zadaniami dla starszych przedszkolaków.
Pięciolatek i niemal trzylatka. Oboje zaczynają przejawiać indywidualne zainteresowania i fascynacje naukowe.
Syn wdał się w ojca, postawił na matematykę. Doskonale dodaje i odejmuje, także pisemnie. Namiętnie liczy wszystko w swoim otoczeniu i zaczyna zadawać coraz trudniejsze pytania - ostatnia fascynacja - nieskończoność ;)
Córka - wygląda na to, że poszła w ślady matki, może będzie z niej humanistka? Zaczęła wcześnie mówić, mając 1,5 roku porozumiewała się z otoczeniem całymi zdaniami. Wyraźnie fascynuje ją literatura, sztuka, języki obce. Domaga się ciągle nowych książeczek. Potrafi słuchać w skupieniu czytanych przez mamę książek przeznaczonych dla kilka lat starszych dzieci - ze zrozumieniem, ciągle zadając dodatkowe pytania. Ona również namiętnie wypełnia książeczki z zadaniami dla przedszkolaków - w tej chwili wypełnia już takie dla 3-4 latków.
Codziennie po przedszkolu dzieci śmigają na rowerach, Nutka na biegowym, Starszy na swoim jednośladzie, z odkręconymi niedawno bocznymi kółkami. W przyszłym roku czekają nas rodzinne, długie wycieczki rowerowe - od wiosny do jesieni - trzeba będzie tylko nabyć przyczepkę dla Najmłodszego i bagażnik rowerowy do samochodu.
Najmłodszy dzieciak grzecznie rośnie sobie w mamie, nie pcha się przedwcześnie na świat i pozwala matce na normalne - jak na zdrową ciążę - funkcjonowanie. To już ostatnie tygodnie, czas wziąć się powoli za szykowanie wyprawki.
Myślę o tym, jak będzie wyglądać nasze życie w powiększonym składzie... Organizacyjnie staram się wszystko przewidzieć i zaplanować. Wiem, że nie wszystko się da... Czas zweryfikuje przewidywania z rzeczywistością.
Nutka zaczęła przedszkole w połowie sierpnia - powtarzając spektakularny sukces brata sprzed 2 lat - była jedynym dzieckiem w swojej debiutującej grupie, które w ogóle nie płakało i nie miało najmniejszych problemów z adaptacją w przedszkolu.
Zawsze w podobnych sytuacjach zastanawiam się, czy to kwestia indywidualnych predyspozycji dziecka, czy raczej metod wychowania? Stawiam na to drugie.
W piątek - uroczyste pasowanie na Przedszkolaka.
Starszy Syn jest już zerówkowiczem, dumnym ze swojego nowego, sosnowego biurka w pokoju. Sam wybrał sobie krzesełko obrotowe, lampkę na biurko... Teraz najchętniej przy nim siada, gdy maluje, rysuje czy wypełnia książeczki z zadaniami dla starszych przedszkolaków.
Pięciolatek i niemal trzylatka. Oboje zaczynają przejawiać indywidualne zainteresowania i fascynacje naukowe.
Syn wdał się w ojca, postawił na matematykę. Doskonale dodaje i odejmuje, także pisemnie. Namiętnie liczy wszystko w swoim otoczeniu i zaczyna zadawać coraz trudniejsze pytania - ostatnia fascynacja - nieskończoność ;)
Córka - wygląda na to, że poszła w ślady matki, może będzie z niej humanistka? Zaczęła wcześnie mówić, mając 1,5 roku porozumiewała się z otoczeniem całymi zdaniami. Wyraźnie fascynuje ją literatura, sztuka, języki obce. Domaga się ciągle nowych książeczek. Potrafi słuchać w skupieniu czytanych przez mamę książek przeznaczonych dla kilka lat starszych dzieci - ze zrozumieniem, ciągle zadając dodatkowe pytania. Ona również namiętnie wypełnia książeczki z zadaniami dla przedszkolaków - w tej chwili wypełnia już takie dla 3-4 latków.
Codziennie po przedszkolu dzieci śmigają na rowerach, Nutka na biegowym, Starszy na swoim jednośladzie, z odkręconymi niedawno bocznymi kółkami. W przyszłym roku czekają nas rodzinne, długie wycieczki rowerowe - od wiosny do jesieni - trzeba będzie tylko nabyć przyczepkę dla Najmłodszego i bagażnik rowerowy do samochodu.
Najmłodszy dzieciak grzecznie rośnie sobie w mamie, nie pcha się przedwcześnie na świat i pozwala matce na normalne - jak na zdrową ciążę - funkcjonowanie. To już ostatnie tygodnie, czas wziąć się powoli za szykowanie wyprawki.
Myślę o tym, jak będzie wyglądać nasze życie w powiększonym składzie... Organizacyjnie staram się wszystko przewidzieć i zaplanować. Wiem, że nie wszystko się da... Czas zweryfikuje przewidywania z rzeczywistością.
4 sie 2011
Urodziny i przedszkole
Mój Starszy Syn kończy dziś pięć lat! Nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko gna! Wydaje się, że dopiero tuliłam niemowlę do piersi, a tu mam w domu dużego chłopca, który zaraz zaczyna zerówkę... :)
Mamo, ja też chcę iść do przedszkola! - zawołała Nutka dziś rano, widząc wychodzącego z domu brata. Pobiegła za nim do przedpokoju, zaczęła ubierać swoje sandałki... A potem był płacz, tulenie i tłumaczenie, że też pójdzie do przedszkola, już niedługo.
Dokładnie za 12 dni. Wtedy zaczyna się okres adaptacyjny* dla maluchów w przedszkolu.
Za niecałe dwa tygodnie moja mała córeczka zostanie przedszkolakiem!!!
Ona jest pełna entuzjazmu, mnie przepełniają dobrze ukrywane przed nią obawy - jak sobie poradzi odseparowana na pół dnia od mamy...?
Czy będzie płakać i tęsknić, jak większość dzieci na początku, czy jak jej brat dwa lata temu - będzie jednym z nielicznych maluchów, które błyskawicznie się zaadoptują do nowych warunków?
*Pierwsze kilka dni w przedszkolu spędzi w asyście mamy.
Mamo, ja też chcę iść do przedszkola! - zawołała Nutka dziś rano, widząc wychodzącego z domu brata. Pobiegła za nim do przedpokoju, zaczęła ubierać swoje sandałki... A potem był płacz, tulenie i tłumaczenie, że też pójdzie do przedszkola, już niedługo.
Dokładnie za 12 dni. Wtedy zaczyna się okres adaptacyjny* dla maluchów w przedszkolu.
Za niecałe dwa tygodnie moja mała córeczka zostanie przedszkolakiem!!!
Ona jest pełna entuzjazmu, mnie przepełniają dobrze ukrywane przed nią obawy - jak sobie poradzi odseparowana na pół dnia od mamy...?
Czy będzie płakać i tęsknić, jak większość dzieci na początku, czy jak jej brat dwa lata temu - będzie jednym z nielicznych maluchów, które błyskawicznie się zaadoptują do nowych warunków?
*Pierwsze kilka dni w przedszkolu spędzi w asyście mamy.
4 lip 2011
Spacer w Deszczu
Aura nie dopisuje. Listopad w lipcu - ale my się deszczu nie boimy i codziennie na spacery chodzimy. Spacery w deszczu.
Kałuże, kalosze, płaszcze przeciwdeszczowe i parasole - które dziecko tego nie uwielbia? :)
Takie spacery doskonale bawią, dotleniają i hartują.
Dzisiejszy Spacer w Deszczu niespodziewanie zmienił się w Spacer w Ulewie, gdy nagle, pół godziny spacerem od domu, zastało nas urwanie chmury.
Córka wróciła do domu zachwycona i sucha, matka - od kolan w dół, kompletnie przemoczona ;) Teraz siedzę w wełnianych skarpetach, popijam ciepły napój i planuję popołudniowy wypad do obuwniczego. Bezdyskusyjnie, matka także potrzebuje kaloszy! ;)
Kałuże, kalosze, płaszcze przeciwdeszczowe i parasole - które dziecko tego nie uwielbia? :)
Takie spacery doskonale bawią, dotleniają i hartują.
Dzisiejszy Spacer w Deszczu niespodziewanie zmienił się w Spacer w Ulewie, gdy nagle, pół godziny spacerem od domu, zastało nas urwanie chmury.
Córka wróciła do domu zachwycona i sucha, matka - od kolan w dół, kompletnie przemoczona ;) Teraz siedzę w wełnianych skarpetach, popijam ciepły napój i planuję popołudniowy wypad do obuwniczego. Bezdyskusyjnie, matka także potrzebuje kaloszy! ;)
18 cze 2011
Skarbonka
Oszczędzanie - ważna rzecz! Naukę rozsądnego gospodarowania pieniędzmi i nawyk oszczędzania warto rozpocząć jak najwcześniej. Nic tak nie zachęca do systematycznego oszczędzania jak ulubiona skarbonka.
I tak, gdy Starszy Syn ma od dawna tradycyjną, glinianą świnkę-skarbonkę, tak młodsza córka zażyczyła sobie skarbonkę z Hello Kitty, którą postanowiłyśmy wspólnie zrobić.
Potrzebne nam były:
- metalowa puszka
- samoprzylepny papier kolorowy
- naklejki
W wieczku puszki należy wyciąć otwór na pieniążki (to zadanie dla rodzica), następnie trzeba okleić puszkę samoprzylepnym papierem kolorowym w wybranym kolorze, w końcu zostaje nam już tylko ozdobienie puszki wybranymi naklejkami.
Proste? Pewnie, że tak, a ile przy tym zabawy (dzieci uwielbiają naklejki!) i dumy z efektu pracy. Kupiona w sklepie skarbonka prawdopodobnie nie dostarczyłaby tylu pozytywnych emocji.
A to efekt naszej pracy:
I tak, gdy Starszy Syn ma od dawna tradycyjną, glinianą świnkę-skarbonkę, tak młodsza córka zażyczyła sobie skarbonkę z Hello Kitty, którą postanowiłyśmy wspólnie zrobić.
Potrzebne nam były:
- metalowa puszka
- samoprzylepny papier kolorowy
- naklejki
W wieczku puszki należy wyciąć otwór na pieniążki (to zadanie dla rodzica), następnie trzeba okleić puszkę samoprzylepnym papierem kolorowym w wybranym kolorze, w końcu zostaje nam już tylko ozdobienie puszki wybranymi naklejkami.
Proste? Pewnie, że tak, a ile przy tym zabawy (dzieci uwielbiają naklejki!) i dumy z efektu pracy. Kupiona w sklepie skarbonka prawdopodobnie nie dostarczyłaby tylu pozytywnych emocji.
A to efekt naszej pracy:
23 maj 2011
Figuraki
Figury geometryczne wycięte z kolorowego papieru, trochę kleju, czysta kartka papieru i pisaki. Najpierw układamy kompozycję, potem kleimy, następnie wykańczamy obrazek pisakami. Taka zabawa to świetna okazja do przypomnienia sobie nazw figur geometrycznych i kolorów w języku angielskim :-)
Look mommy, it's a big green circle!
Very good! And what is this?
It's a small black triangle.
I tak dalej ... :)
Praca Nutki

(Córka powiedziała, że ten pan ma smutną minę, bo właśnie zrobił siku i kupę w majtki...).
Praca Starszego Syna, traktor i spychacz w jednym w starciu z gęstą, wysoką trawą.
Look mommy, it's a big green circle!
Very good! And what is this?
It's a small black triangle.
I tak dalej ... :)
Praca Nutki

(Córka powiedziała, że ten pan ma smutną minę, bo właśnie zrobił siku i kupę w majtki...).
Praca Starszego Syna, traktor i spychacz w jednym w starciu z gęstą, wysoką trawą.
26 kwi 2011
Inne światy, czyli dziecięca kreatywność
Dziś moje dzieciaki odbyły w wyobraźni fascynującą podróż na inne planety :-)
Planeta Erlopa
Praca syna. Planeta Erlopa ma trzy słońca, w tym jedno z nich to najwyraźniej gwiazda neutronowa, lub, jeśli to odległa przyszłość - błękitny karzeł.
Na Erlopie zamiast drzew rosną olbrzymie kwiaty, a ludzie mieszkają w sięgających chmur wąskich budynkach.

![]()
Planeta Elopa
Praca Małej. Dwa słońca, mnóstwo przedziwnych kwiatów, a dalszą interpretację zostawmy znawcom sztuki ;)

Planeta Erlopa
Praca syna. Planeta Erlopa ma trzy słońca, w tym jedno z nich to najwyraźniej gwiazda neutronowa, lub, jeśli to odległa przyszłość - błękitny karzeł.
Na Erlopie zamiast drzew rosną olbrzymie kwiaty, a ludzie mieszkają w sięgających chmur wąskich budynkach.

Planeta Elopa
Praca Małej. Dwa słońca, mnóstwo przedziwnych kwiatów, a dalszą interpretację zostawmy znawcom sztuki ;)

17 kwi 2011
Przyjaciel do spania
Późnym popołudniem, zmęczona intensywnym dniem, położyłam się w sypialni by trochę odsapnąć. Zdjęłam okulary, zamknęłam oczy.
Nutka najwyraźniej uznała, że wybieram się spać. Wdrapała się obok mnie na łóżko i zapytała:
"Masz swojego psyjaciela?"
Nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi, więc szybko mi to zademonstrowała - położyła się obok mnie, przykryła kocykiem i przytuliła do małego misia.
"Nie, kochanie, mama nie ma swojego misia" - odparłam.
Mała wstała i podreptała do swojego pokoju, by po chwili wrócić z kolejnym misiem pod pachą.
"Plosę, to dla Ciebie mamo. Teraz masz swojego psyjaciela do spania" - powiedziała troskliwie.
Rozczuliła mnie, nie pierwszy raz zresztą. Podziękowałam wzruszona, przytuliłam misia, a Nutka położyła się obok i przez chwilę razem odpoczywałyśmy.
Nutka najwyraźniej uznała, że wybieram się spać. Wdrapała się obok mnie na łóżko i zapytała:
"Masz swojego psyjaciela?"
Nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi, więc szybko mi to zademonstrowała - położyła się obok mnie, przykryła kocykiem i przytuliła do małego misia.
"Nie, kochanie, mama nie ma swojego misia" - odparłam.
Mała wstała i podreptała do swojego pokoju, by po chwili wrócić z kolejnym misiem pod pachą.
"Plosę, to dla Ciebie mamo. Teraz masz swojego psyjaciela do spania" - powiedziała troskliwie.
Rozczuliła mnie, nie pierwszy raz zresztą. Podziękowałam wzruszona, przytuliłam misia, a Nutka położyła się obok i przez chwilę razem odpoczywałyśmy.
28 mar 2011
Trzy tygodnie temu
odstawiłam Małą od piersi.
Pozostało nam już wówczas tylko ostatnie, nocne karmienie połączone z usypianiem. Miałam sporo obaw, jak Nutka to zniesie, czy będzie płakać, czy nie poczuje się odrzucona...
Nic takiego nie miało miejsca!
Wytłumaczyłam jej, że mleczko u mamy już się skończyło, a ona przyjęła moje wyjaśnienia spokojnie. Poprosiła o smoczek (którego używała nadal w nocy), przytuliła się do mnie i usnęła.
Następnego wieczoru zapytała tylko, czy aby na pewno mleczka już nie ma, po czym nigdy więcej do tematu nie wróciła.
Wcześniej byłam pełna obaw, w tamtym momencie byłam taka z niej dumna! Wykazała się niezwykłą dojrzałością jak na dwulatkę, a dla mnie to było kolejne potwierdzenie, że model wychowania oparty na bliskości* doskonale się sprawdza.
Wczoraj wieczorem, już po czytaniu i tuż przed snem, wyjęła spod poduszki swój smoczek, po czym mi go oddała mówiąc:
"Plosę mamo, ja jusz nie chcę dydka**"
Szybko pozbierałam opadniętą szczękę, smoczek schowałam (dziś wyląduje w skrzynce z pamiątkami) i położyłam córkę spać.
Niesamowita jest. :-)
Kolejny etap dzieciństwa za nami, zakończony z jej własnej inicjatywy.
Czy odpieluchować ją uda mi się równie łatwo? Wielopak majteczek z Hello Kitty*** już zakupiony, teraz czekamy na maj, aż zrobi się dostatecznie ciepło, by można było lżej się ubierać.
-----------------------------------
* Attachment Parenting, w Polsce znany także jako Rodzicielstwo Bliskości.
** dydek=smoczek do uspokajania
*** Mała to wielka miłośniczka kotów
Pozostało nam już wówczas tylko ostatnie, nocne karmienie połączone z usypianiem. Miałam sporo obaw, jak Nutka to zniesie, czy będzie płakać, czy nie poczuje się odrzucona...
Nic takiego nie miało miejsca!
Wytłumaczyłam jej, że mleczko u mamy już się skończyło, a ona przyjęła moje wyjaśnienia spokojnie. Poprosiła o smoczek (którego używała nadal w nocy), przytuliła się do mnie i usnęła.
Następnego wieczoru zapytała tylko, czy aby na pewno mleczka już nie ma, po czym nigdy więcej do tematu nie wróciła.
Wcześniej byłam pełna obaw, w tamtym momencie byłam taka z niej dumna! Wykazała się niezwykłą dojrzałością jak na dwulatkę, a dla mnie to było kolejne potwierdzenie, że model wychowania oparty na bliskości* doskonale się sprawdza.
Wczoraj wieczorem, już po czytaniu i tuż przed snem, wyjęła spod poduszki swój smoczek, po czym mi go oddała mówiąc:
"Plosę mamo, ja jusz nie chcę dydka**"
Szybko pozbierałam opadniętą szczękę, smoczek schowałam (dziś wyląduje w skrzynce z pamiątkami) i położyłam córkę spać.
Niesamowita jest. :-)
Kolejny etap dzieciństwa za nami, zakończony z jej własnej inicjatywy.
Czy odpieluchować ją uda mi się równie łatwo? Wielopak majteczek z Hello Kitty*** już zakupiony, teraz czekamy na maj, aż zrobi się dostatecznie ciepło, by można było lżej się ubierać.
-----------------------------------
* Attachment Parenting, w Polsce znany także jako Rodzicielstwo Bliskości.
** dydek=smoczek do uspokajania
*** Mała to wielka miłośniczka kotów
19 sty 2011
Nutka skończyła dwa lata!
Nie było mnie w jadalni przez kilkanaście sekund,
zajęta innymi sprawami na chwilkę spuściłam córkę z oczu. Słysząc stukanie metalowej łyżeczki o porcelanowy kubek,czym prędzej wróciłam do stołu.
Mała wdrapała się na krzesło i dobrała do mojej (letniej) kawy. Z uśmiechem na ustach, łyżeczką mieszała płyn by po chwili załadować go sobie do buzi.
- Mniam, mniam! Mamo, pycha! Kawa jest dobla!" - zawołała uradowana.
Kochana córeczko, kawa jest tylko dla dorosłych i dzieci nie mogą jej pić. Ten marny argument padł z moich ust i zgodnie z przewidywaniem nie odniósł żadnego skutku. Od tamtej pory muszę pilnować swoich kubków z kawą, bo mała tylko czeka, by znów się móc się do nich dobrać. Co ciekawsze, Starszy Syn nigdy nie wykazywał podobnego zainteresowania... :)
Rośnie mi mała kawoszka, moja krew ;) Z całej tutejszej części rodziny jestem jedyną pijącą kawę osobą, ale wygląda na to, że za kilkanaście lat zyskam sojusznika na rodzinne posiedzenia :)
Moja córka jest cudowna!
13 kilo szalenie inteligentnej, ciekawej świata i pełnej radości życia dziewczynki.
Chcę jeszcze jedną taką... ;)
zajęta innymi sprawami na chwilkę spuściłam córkę z oczu. Słysząc stukanie metalowej łyżeczki o porcelanowy kubek,czym prędzej wróciłam do stołu.
Mała wdrapała się na krzesło i dobrała do mojej (letniej) kawy. Z uśmiechem na ustach, łyżeczką mieszała płyn by po chwili załadować go sobie do buzi.
- Mniam, mniam! Mamo, pycha! Kawa jest dobla!" - zawołała uradowana.
Kochana córeczko, kawa jest tylko dla dorosłych i dzieci nie mogą jej pić. Ten marny argument padł z moich ust i zgodnie z przewidywaniem nie odniósł żadnego skutku. Od tamtej pory muszę pilnować swoich kubków z kawą, bo mała tylko czeka, by znów się móc się do nich dobrać. Co ciekawsze, Starszy Syn nigdy nie wykazywał podobnego zainteresowania... :)
Rośnie mi mała kawoszka, moja krew ;) Z całej tutejszej części rodziny jestem jedyną pijącą kawę osobą, ale wygląda na to, że za kilkanaście lat zyskam sojusznika na rodzinne posiedzenia :)
Moja córka jest cudowna!
13 kilo szalenie inteligentnej, ciekawej świata i pełnej radości życia dziewczynki.
Chcę jeszcze jedną taką... ;)
7 gru 2010
A wczoraj...
Starszy obudził się bladym świtem
i zaczął pilnie przeszukiwać pokój w poszukiwaniu prezentów zostawionych przez Mikołaja.
- Mamo, przez chwilę się zmartwiłem, bo nie mogłem nic znaleźć, ale potem zajrzałem pod łóżko!
Pod łóżkiem czekały prezenty. Starszy przejrzał je szybko i poleciał do pokoju siostry, sprawdzić, czy i do niej przyszedł Mikołaj.
Mała nadal spała u nas w sypialni, a Syn tylko grzecznie zlustrował stosik prezentowy siostry i wrócił do swojego.
Nie dajemy dzieciom w prezencie słodyczy. Wychodzimy z założenia, że nie wolno słodyczy traktować jako prezentu, czegoś specjalnego, w domyśle lepszego niż inne jedzenie.
(Szkoda, że przedszkole nie uważa podobnie; po południu z przedszkola Syn przyniósł wyrób czekoladopodobny w kształcie Mikołaja... :/ na szczęście nie wykazał nim większego zainteresowania).
Maluchy dostały nowe, wielopoziomowe gry logiczne Granny (Starszy - Kamelot, Mała - Dzień i noc) oraz po kilka książek.
Od wczoraj wszystkie inne zabawki leżą zaniedbane! :)
i zaczął pilnie przeszukiwać pokój w poszukiwaniu prezentów zostawionych przez Mikołaja.
- Mamo, przez chwilę się zmartwiłem, bo nie mogłem nic znaleźć, ale potem zajrzałem pod łóżko!
Pod łóżkiem czekały prezenty. Starszy przejrzał je szybko i poleciał do pokoju siostry, sprawdzić, czy i do niej przyszedł Mikołaj.
Mała nadal spała u nas w sypialni, a Syn tylko grzecznie zlustrował stosik prezentowy siostry i wrócił do swojego.
Nie dajemy dzieciom w prezencie słodyczy. Wychodzimy z założenia, że nie wolno słodyczy traktować jako prezentu, czegoś specjalnego, w domyśle lepszego niż inne jedzenie.
(Szkoda, że przedszkole nie uważa podobnie; po południu z przedszkola Syn przyniósł wyrób czekoladopodobny w kształcie Mikołaja... :/ na szczęście nie wykazał nim większego zainteresowania).
Maluchy dostały nowe, wielopoziomowe gry logiczne Granny (Starszy - Kamelot, Mała - Dzień i noc) oraz po kilka książek.
Od wczoraj wszystkie inne zabawki leżą zaniedbane! :)
24 lis 2010
Makaronowe naszyjniki
Kto powiedział, że makaron służy tylko do jedzenia? :)
Doskonale nadaje się także na naszyjnik!
Do zabawy potrzebne są: sznurek, suchy makaron (rurki, kolanka etc.), farbki, pędzelek i kubek z wodą.
W zabawę można się bawić już z niespełna dwulatkiem.
Na końcu sznurka należy zawiązać gruby węzeł a następnie zademonstrować młodszemu dziecku sposób nawlekania makaronu na sznurek. Przedszkolak nie będzie miał z tym żadnych problemów - starszemu dziecku wystarczy powiedzieć, co ma zrobić.
Po nawleczeniu wybranej ilości "koralików" oba końce sznurka trzeba związać i naszyjnik już w zasadzie jest gotowy. Teraz wystarczy go tylko ozdobić - pomalować kolorowymi farbami.
Praca Syna:

Praca Córki:

Zabawa bardzo podoba się dzieciom, ale ma także istotne walory edukacyjne - nawlekanie drobnych przedmiotów na sznurek uczy koncentracji oraz rozwija i usprawnia motorykę palców.
Doskonale nadaje się także na naszyjnik!
Do zabawy potrzebne są: sznurek, suchy makaron (rurki, kolanka etc.), farbki, pędzelek i kubek z wodą.
W zabawę można się bawić już z niespełna dwulatkiem.
Na końcu sznurka należy zawiązać gruby węzeł a następnie zademonstrować młodszemu dziecku sposób nawlekania makaronu na sznurek. Przedszkolak nie będzie miał z tym żadnych problemów - starszemu dziecku wystarczy powiedzieć, co ma zrobić.
Po nawleczeniu wybranej ilości "koralików" oba końce sznurka trzeba związać i naszyjnik już w zasadzie jest gotowy. Teraz wystarczy go tylko ozdobić - pomalować kolorowymi farbami.
Praca Syna:

Praca Córki:

Zabawa bardzo podoba się dzieciom, ale ma także istotne walory edukacyjne - nawlekanie drobnych przedmiotów na sznurek uczy koncentracji oraz rozwija i usprawnia motorykę palców.
12 lis 2010
Wczoraj
Najpierw rano, śniadanie na ciepło. Potem kurtki, czapki i do samochodu. Pojechaliśmy do lasu.
Pogoda próbowała pokrzyżować nam plany, drobny kapuśniaczek i stalowo-szare niebo straszyło potencjalną ulewą,
ale się nie daliśmy. Ochrona przeciwdeszczowa w plecaku i w drogę.
Najpierw spacerowaliśmy, obserwując późnojesienną przyrodę. Rozmawialiśmy o leśnych zwierzętach i roślinach, szukaliśmy grzybów (kilka, niejadalnych nawet znaleźliśmy) a także szyszek i żołędzi.
Znaleźliśmy nawet krzewy jagód, bezlistne, a wciąż pokryte dojrzałymi owocami.
Potem dzieci postanowiły pobiegać i pobawić się, najpierw w berka, potem w chowanego.
Oblane zdrowym rumieńcem, dziecięce twarze to wspaniały widok. Hartujemy się.
W końcu, z kieszeniami pełnymi żołędzi i szyszek, wróciliśmy do samochodu.

W domu ciepła herbata na rozgrzanie i sycąca, gorąca zupa.
Chwilka odpoczynku,
po czym upiekliśmy pyszne, owsiano-pszenne, jagodowe muffinki. :)
Pogoda próbowała pokrzyżować nam plany, drobny kapuśniaczek i stalowo-szare niebo straszyło potencjalną ulewą,
ale się nie daliśmy. Ochrona przeciwdeszczowa w plecaku i w drogę.
Najpierw spacerowaliśmy, obserwując późnojesienną przyrodę. Rozmawialiśmy o leśnych zwierzętach i roślinach, szukaliśmy grzybów (kilka, niejadalnych nawet znaleźliśmy) a także szyszek i żołędzi.
Znaleźliśmy nawet krzewy jagód, bezlistne, a wciąż pokryte dojrzałymi owocami.
Potem dzieci postanowiły pobiegać i pobawić się, najpierw w berka, potem w chowanego.
Oblane zdrowym rumieńcem, dziecięce twarze to wspaniały widok. Hartujemy się.
W końcu, z kieszeniami pełnymi żołędzi i szyszek, wróciliśmy do samochodu.

W domu ciepła herbata na rozgrzanie i sycąca, gorąca zupa.
Chwilka odpoczynku,
po czym upiekliśmy pyszne, owsiano-pszenne, jagodowe muffinki. :)
6 lis 2010
Wielkie przemeblowanie
dziecięcych pokoi.
Rozłożyliśmy łóżeczko Małej, które zresztą nie było używane (służyło głównie jako stojak pod przewijak), bo Mała spała i śpi nadal z nami.
Kupiliśmy jej nowe, sosnowe łóżko, nowy materac, nową pościel i w założeniu, powoli, w ciągu następnych kilku miesięcy Nutka przeniesie się ze spaniem do swojego pokoju,
a my na jakiś czas odzyskamy naszą sypialnię tylko dla siebie. Do następnego malucha ;)
Mam jednak nadzieję, że oba dzieciaki wciąż będą do nas wpadać na poranne przytulanki :)
Oprócz łóżka, Mała dostała nowy regał na książki, bo ma już sporą, własną kolekcję książek, która nadal będzie się intensywnie rozrastać. U Starszego zrezygnowaliśmy z niepraktycznej, wielkiej szafy na rzecz nowej komody. Oba dzieciaki dostały też do swoich pokoi po regale TROFAST z Ikei i pasujące do nich pudła na zabawki.
Cały dzień pracy- sprzątania, składania mebli, czyszczenia i ponownego układania na półkach rozmaitych rzeczy. Jesteśmy padnięci, ale bardzo zadowoleni z efektu.
Dzieciaki są zachwycone nowym urządzeniem swoich pokoi. :)
Rozłożyliśmy łóżeczko Małej, które zresztą nie było używane (służyło głównie jako stojak pod przewijak), bo Mała spała i śpi nadal z nami.
Kupiliśmy jej nowe, sosnowe łóżko, nowy materac, nową pościel i w założeniu, powoli, w ciągu następnych kilku miesięcy Nutka przeniesie się ze spaniem do swojego pokoju,
a my na jakiś czas odzyskamy naszą sypialnię tylko dla siebie. Do następnego malucha ;)
Mam jednak nadzieję, że oba dzieciaki wciąż będą do nas wpadać na poranne przytulanki :)
Oprócz łóżka, Mała dostała nowy regał na książki, bo ma już sporą, własną kolekcję książek, która nadal będzie się intensywnie rozrastać. U Starszego zrezygnowaliśmy z niepraktycznej, wielkiej szafy na rzecz nowej komody. Oba dzieciaki dostały też do swoich pokoi po regale TROFAST z Ikei i pasujące do nich pudła na zabawki.
Cały dzień pracy- sprzątania, składania mebli, czyszczenia i ponownego układania na półkach rozmaitych rzeczy. Jesteśmy padnięci, ale bardzo zadowoleni z efektu.
Dzieciaki są zachwycone nowym urządzeniem swoich pokoi. :)
2 lis 2010
Owieczki
Mój nielubiący rysować czterolatek - chętnie bierze się do pracy, jeśli zaproponować mu ciekawe zadanie. Dziś tematem były owieczki. Kartka papieru, klej, trochę waty i kredki. A oto efekt:

Puchata owieczka skubie trawkę, wącha kwiatek i grzeje się w słoneczku. Całe otoczenie owcy jest pomysłu mojego Synka.
Mała oczywiście także chciała zrobić swoją owieczkę, naśladowała pilnie brata:

A jutro co? Może kotki z włóczki?

Puchata owieczka skubie trawkę, wącha kwiatek i grzeje się w słoneczku. Całe otoczenie owcy jest pomysłu mojego Synka.
Mała oczywiście także chciała zrobić swoją owieczkę, naśladowała pilnie brata:

A jutro co? Może kotki z włóczki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)