Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chorowanie. Pokaż wszystkie posty

16 sty 2012

Update

Adaptacja do życia rodzinnego, w nowym, powiększonym składzie, przebiegła pomyślnie. Sielanka pierwszych dwóch tygodni zderzyła się z trudnymi, kolejnymi tygodniami, gdy starsze dzieci zaczęły chorować - przeziębienie, zapalenie oskrzeli, nakaz pediatry, by izolować malucha ("bo dla niego choroba skończy się szpitalem"), coraz większe zaległości w pracy... Ja i mąż, usiłujący pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki i jeszcze znaleźć choć trochę czasu dla siebie.

Udało nam się to całkiem nieźle, dzieci dopieszczone, dom nie zarósł brudem, w pracy nie zdarzyła się żadna katastrofa. Dotarliśmy się jako pięcioosobowa rodzina.

Święta spędziliśmy ciepło i rodzinnie, naszej prywatnej tradycji stało się zadość dzięki wspólnemu pieczeniu pierniczków.





Choinka obficie obrodziła, dzieciaki były zachwycone!
Jest fajnie :-)

3 paź 2011

***

W lipcu mieliśmy pogodę listopadową, za to teraz przeżywamy lato tej jesieni! ;-)

Cieszymy się tym, jak możemy i każdego dnia staramy się spędzać jak najwięcej czasu na dworze. W tygodniu utrudnia nam to praca i przedszkole, za to weekendami nadrabiamy.
Spacery w parku, rowery, place zabaw - i zbieranie owoców jesieni, karmienie wiewiórek orzechami.

Dzieci chętnie pomagają także w jesiennych pracach na ogrodzie - prawdziwym hitem, jak co roku, są grabie ;-)
Łapiemy słońce i ładujemy akumulatory na zimę.

Niestety, taka pogoda ma też swoją cenę - duże różnice temperatur pomiędzy porankiem/wieczorem a środkiem dnia plus uparty pięciolatek - równa się silne przeziębienie. Jutro pewnie czeka nas lekarz.

4 maj 2011

Tak zwany długi weekend majowy

niespecjalnie nam się udał w tym roku. W sobotę odwiedziliśmy całą rodziną zoo, załapaliśmy się na ostatni dzień ładnej pogody.
Dzieciaki się wyszalały i bardzo im się podobało - na topie były zwłaszcza dzikie koty.
Obiecaliśmy im jeszcze co najmniej jedną wizytę w tym roku.



Mnie za to rzuciło się w oczy coś znacznie mniej przyjemnego. Mimo braku popielniczek - brak było również tabliczek zakazujących palenia papierosów. A co najmniej połowa rodziców w zoo namiętnie kurzyła fajkę za fajką! Zoo odwiedziły tłumy, więc nie sposób było przed smrodem uciec, nawet (!) o zgrozo, na placu zabaw.
W głowie mi się to nie mieści, ale po samotnych walkach o zakaz palenia na osiedlowym placu zabaw, nie mam ochoty wdawać się w kolejną taką walkę...
Całego świata sama nie zmienię, pozwolę sobie jednak na apel za pośrednictwem tego bloga:
Nie palcie papierosów w miejscach, do których zabieracie swoje dzieci!

W sobotę wieczorem Syn dostał wysokiej gorączki. Dziś chorzy są już wszyscy w domu, tylko ja się jeszcze jakoś trzymam.

27 paź 2010

Rodzice

małych dzieci nie powinni chorować. Tym bardziej, nie powinni chorować razem, w tym samym czasie.
Jeśli już tak się zdarzy, to powinni mieć dostęp do normalnego lekarza, który potrafi odróżnić infekcję wirusową od bakteryjnej i zapisać odpowiednie leki.
Po to właśnie wymyślili antybiotyki.

Nie brałam żadnego od lat. Tym razem był potrzebny.

Jesteśmy młodzi, daliśmy radę bez - kosztem ponad dwutygodniowego chorowania, olbrzymich zaległości w pracy, zarośniętego domu, monotonnej diety i wynudzonych dzieci, dla których nie mieliśmy tyle sił co zwykle.

Proces zdrowienia w toku, wróciliśmy już jednak do normalnych obowiązków, bo na dalsze zaległości żadne z nas nie może sobie pozwolić.

* * *
Dzieciaki zdrowe. Mała ma jedenastego zęba.