7 gru 2010

A wczoraj...

Starszy obudził się bladym świtem
i zaczął pilnie przeszukiwać pokój w poszukiwaniu prezentów zostawionych przez Mikołaja.

- Mamo, przez chwilę się zmartwiłem, bo nie mogłem nic znaleźć, ale potem zajrzałem pod łóżko!

Pod łóżkiem czekały prezenty. Starszy przejrzał je szybko i poleciał do pokoju siostry, sprawdzić, czy i do niej przyszedł Mikołaj.
Mała nadal spała u nas w sypialni, a Syn tylko grzecznie zlustrował stosik prezentowy siostry i wrócił do swojego.

Nie dajemy dzieciom w prezencie słodyczy. Wychodzimy z założenia, że nie wolno słodyczy traktować jako prezentu, czegoś specjalnego, w domyśle lepszego niż inne jedzenie.
(Szkoda, że przedszkole nie uważa podobnie; po południu z przedszkola Syn przyniósł wyrób czekoladopodobny w kształcie Mikołaja... :/ na szczęście nie wykazał nim większego zainteresowania).
Maluchy dostały nowe, wielopoziomowe gry logiczne Granny (Starszy - Kamelot, Mała - Dzień i noc) oraz po kilka książek.

Od wczoraj wszystkie inne zabawki leżą zaniedbane! :)